• Wpisów:5
  • Średnio co: 258 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 17:18
  • Licznik odwiedzin:1 240 / 1553 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jejku, jak dawno mnie tutaj nie było... Nie wiem co mam powiedzieć na swoje usprawiedliwienie. Po prostu zawaliłam. A przecież chciałam pisać, i czułam ku temu silną potrzebę. Nie możliwe by wypaliło się to we mnie po czterech postach... Sama nie wiem. Po prostu przepraszam..
Nie tylko w tym zawaliłam, wiecie? Głupio mi się do tego przyznawać, zwłaszcza, że powinnam teraz o siebie jak najbardziej dbać, ale nie. Ja wiem swoje. Wróciłam do stanu sprzed kilku lat. Nie lubię tego w sobie ale chyba nie jestem w stanie tego w sobie zwalczyć na dłuższą metę..
Na dzień dzisiejszy- szpital. Leżę sobie, odpoczywam. A raczej grzecznie przyjmuję kolejne kroplówki, gdyż mój żołądek chyba oduczył się trawić cokolwiek innego jak zwykłą czarną kawę i kilka plastrów szynki. Eh..
Zaraz zacznę krzyczeć, chyba naprawdę potrzebuję pomocy...

JESTEM KURW* CAŁA SPUCHNIĘTA PRZEZ TO DOKARMIANIE "WODĄ"....



chyba trochę się zmieniło... jest źle.
 

 
No i jestem w domu. Nie powiem, nie jestem z tego powodu jakoś specjalnie szczęśliwa. Było pięknie, kolorowo, naprawdę świątecznie i rodzinnie. Nie sądziłam, że obcy mi ludzie mogą okazać tak wiele ciepła. Eh, utwierdziłam się w tym, że otaczają mnie naprawdę cudowni ludzie. Tym bardziej broniłam się pazurami przed wpakowaniem mnie do pociągu. Nie mogę uwierzyć, że tak szybko to wszystko minęło. Przecież dopiero był czwartek, a tu proszę. Za chwilę znowu trzeba iść do tej pieprzonej szkoły, znowu trzeba kuć całymi dniami i zarywać noce. Nienawidzę tego...
Za dwa tygodnie kolejna kontrola w klinice. Powiem wam, jestem już nastawiona na to, że dowiem się o tym, że mój stan znów się pogorszył. Chyba już nawet nie mam nadziei na lepsze wieści ze strony lekarzy.
Chcę tylko być szczęśliwa. Nie ważne ile. Może to być dzień, może to być rok. Po prostu chcę być szczęśliwa.

G R U B A S
 

 
Nie wracam do domu... Nie chcę, nie chcę prze kolejne dni po prostu czekać na wiadomość na fecebooku, na smsa, na telefon czy głupie połączenie na skypie... Wolę tu zostać. Obok niego. Wiem, że zachowuję się jak dziecko. W tej sytuacji chyba jednak nie potrafię inaczej. Matko, dlaczego to wszystko jest takie popieprzone? Szczerze chciałabym być dorosłą, odpowiedzialną kobietą, z perspektywami i planami na przyszłość. Przede wszystkim ze stabilnością. Nie mówię o pieniądzach czy uczuciu, bo to pierwsze nie jest mi aż tak potrzebne, a drugie już mam od dawna... Chodzi mi tylko o to K U R E W S K I E zdrowie, które chyba nie jest mi pisane. Dzisiaj dowiedziałam się, że znów jest gorzej. Gdyby to były chociaż jakieś minimalne zmiany na gorsze ale nie. Musi wszystko pędził pełną parą.. I jak ja mam być szczęśliwa, wesoła? JAK? Jak mam iść przez życie kiedy wiem, że z każdym kolejnym dniem jest gorzej, i mogę liczyć tylko na to, że jakieś eksperymentalne leki wpłyną na mój organizm. Uśmiecham się przez łzy. Nie mogę pokazać jak bardzo słaba jestem.

Mogę nie wracać do domu na święta. Po godzinie płaczu w sweter mamy chyba doszła do wniosku, że nic się nie stanie gdy pobędę tę kilka dni z dala od wszystkiego, blisko `niego`. Uh.. ta kobieta jest niesamowita.

Czeka mnie kilka przyjemnych, długich nocnych spacerów. <3

K O C H A M
 

 
Hej hej hej. Od 4 jestem na nogach, a energii mam tyle, jakbym spała trzy dni. Może to piękne słońce daje mi tyle radości. No, sama nie wiem. Ponad pięć godzin w samochodzie, raaaaaaaaaany. Wszystko mnie już boli, ale co poradzić. Dzisiaj cały dzień przesiedzę w klinice, dobrze, że `ktoś` mieszka niecałe 30 min od tego zimnego miejsca... Ciężko jest lekko żyć. Ale daję radę. Jeszcze. I mam nadzieję, że szybko się nie poddam.

K O C H A M
  • awatar karolai: @truskawaaaaa: no niestety, trzeba wstać żeby jechać te kilka godzin :c co jakiś czas muszę ale wiesz, na wszystko inaczej się też patrzy jak wiesz, że spotkasz się z kimś ważnym tam :D a klinika, jak klinika. Nie wiem jak dokładnie się nazywa, ale ja odwiedzam często onkologię :x
  • awatar N4†ure: Bosh dziewczyno, jak ty wyrabiasz od 4 rano :o, ja to dzisiaj pół dnia przespałam! Co to za klinika??? - Tak wiem ciekawe jajco ze mnie :3
  • awatar A lot of hearts is broken.: Dobre zdjęcie *-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Cześć. Tak prosto jest stukać w klawiaturę, a jednak tak długo zastanawiałam się co mam napisać. Zwykłe "cześć" wydawało się dla mnie zbyt głupie jednak co innego mogłabym napisać? Mogłabym zaimponować znajomością innych języków, rzucić na początek jakiś cytat, ale po co? Przyznam się wam, że dziwna ze mnie osoba i wielokrotnie usłyszałam właśnie takie określenie skierowane w moją stronę. Czuję się jednak dobrze ze samą sobą. Może z wyjątkiem jednej rzeczy, jednak o niej już nie dzisiaj.. Nie chcę by od początku się nade mną litowano.
Przyznam się wam, że traktuję to jako pamiętnik... Nikt z bliskich nie wie, że tutaj będę wylewała swoje myśli.. A jednak chcę by ktoś to czytał. Chcę bym miała z kim porozmawiać, jednak z kimś, kto na wszystko patrzy z innej strony. Ohh.. Życie jest trudne, ja jestem trudna, wszystko jest trudne...
Przepraszam was za ten chaos, ale nie umiem pozbierać myśli w jakąś spójną całość..

Powiem wam tylko jedno.. Będziecie moją siłą. Siła jest w ludziach, wiem to. Przeżyję, będzie dobrze.
Mój `ktoś` kazał mi być wieczną optymistką.. Z wami zamierzam dotrzymać słowa.

K O C H A M

  • awatar A lot of hearts is broken.: Uwielbiam Mashe. *o*
  • awatar karolai: @___Tori____: Tak, wszystko o mnie, bez udawania. Potrzebuję miejsca do składowania nadmiaru swoich myśli
  • awatar Gość: o rany zapowiada się na super bloga to będzie blog o twoim życiu ??
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›